Spotkanie Absolwentów; Spotkanie absolwentów. Spotkali się po 51 latach. Absolwenci SP nr 2 pamiętają o swej szkole [ZDJĘCIA] Od chwili, gdy skończyli W sobotę 17 czerwca 2023 r. miało miejsce wyjątkowe wydarzenie. Spotkanie po latach Uczniowie klasy LZ a (1989-1993), wraz z wychowawczynią Małgorzatą Skrzypczak – Przybysz i ze swoimi dawnymi nauczycielami, miło spędzili czas przywołując wspomnienia z lat szkolnych. Zjazd absolwentów "Budowlanki". Spotkania po latach. Zjazd absolwentów „Budowlanki”. Historia tej szkoły to wy, jesteście tutaj najważniejsi – zwróciła się do absolwentów Urszula Makowska, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Mławie. W sobotę (30 września) z okazji 70-lecia placówki odbył się 5. zjazd byłych uczniów. ciekawy scenariusz na pożegnanie absolwentów. Edukator – Scenariusz uroczysto¶ci po¿egnania absolwentów klas szóstych. ciekawy scenariusz na pożegnanie absolwentów. Zakończenie roku, pożegnanie klas – Scenariusze przedstawień. Samorządowa Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II – Nietypowe pożegnanie absolwentów ze szkołą…. . Ta instancja nie jest aktywna. Proszę skontaktować się z instance is inactive. Please contact the administrator. « "Spotkanie po latach"SCENARIUSZ KONCERTU Z OKAZJI ZJAZDU ABSOLWENTÓWDekoracja i rekwizyty: *prezentacja multimedialna z obrazami morza, kolejne slajdy zawierają teksty piosenek, które należy prezentować w trakcie ich wykonywania;*stolik, dwa krzesła;*taca, filiżanki, kieliszki z imitacją drinków;*kijki do nordic walking, muszelki;*kwiaty;*strój kelnerki: fartuszek i opaska;Uczestnicy: wykonawcy piosenek, trzy uczennice: Pani z lewej strony (E), Pani z prawej strony (M), kelnerka;Kolejne kwestie wypowiadane są między - "PIĘKNIEJSZA" (Po prawej stronie sceny [patrząc od widowni] wchodzi kobieta ubrana w długą sukienkę[ ewentualnie spódnicę i bluzkę] oraz w kapelusz, zbiera prawej, dziarskim krokiem nadchodzi kobieta w dresach, z kijkami do NW, jest w swoją stronę, gdy są już blisko...)E: Jadźka?M: (Zdziwiona, nie może poznać, milczy)E: Jadźka, co nie poznajesz mnie? Przez cztery lata siedziałam za tobą w ławce!M: ( Przygląda się E) Anka? Anka! Jak Boga kocham, Anka!(Ściskają się!)E: A ty co, tak z tymi kijkami? Ćwiczysz do sezonu zimowego?M: (Zmieszana) Niee...Dobra, powiem ci! Jestem na wczasach Żartujesz?! Chodź pójdziemy na drinka, opowiesz mi.(Siadają przy stoliku, gawędzą, nie słychać tego co mówią.)E: Patrz! Po tylu latach spotykamy się nad A pamiętasz, jak w II klasie pojechaliśmy z naszą Danką...E: (Wtrąca) Profesor Kowalską...M: Tak, profesor Danutą Kowalską nad morze na - "HISTORIA JEDNEJ ZNAJOMOŚCI" Czerwonych Gitar ( W trakcie trwania piosenki podchodzi kelnerka, kobiety składają zamówienie)E: Pamiętam! (Z rozmarzeniem) Całowałam się wtedy z Z Wojtkiem. Chłopakiem Małgośki, ale ona była wtedy wściekła! A propos! Nie wiesz, co u niej słychać? - "MAŁGOŚKA" M. Rodowicz(W trakcie piosenki kelnerka przynosi zamówienie)E: Nie wiem, co z Małgośką. Miała wyjść za Wojtka za mąż, ale coś nie wyszło. Ale, ale! Wypominasz mi Wojtka, a przecież na tym biwaku chodził za tobą taki jeden, w okularkach! Skromniutki, cichutki, prawdziwy naukowiec!M: Chodził, ale wcale nie była z niego taka fujara, wręcz przeciwnie. Kiedyś powiedziałam mu wprost: "nie bądź taki szybki Bill"! - "NIE BĄDŹ TAKI SZYBKI BILL" K. SobczykM: Patrz! Nawet się nie obejrzeliśmy i cztery lata minęły jak z bicza strzelił. Zamiast różnych wyjazdów, imprez trzeba było poświęcić czas na naukę,zbliżała się - "MATURA" Czerwonych GitarE: Tak, tak! Jak mieliśmy 20 lat, to wydawało nam się, że matura to najważniejsza rzecz w życiu!M: Pamiętam, że wszyscy zdaliśmy. Sto procent klasy! Byliśmy najlepsi!E: Z maturą w kieszeni to nic, tylko iść w stronę słońca! - "IŚĆ W STRONĘ SŁOŃCA" 2 plus 1M: Ale, tak w ogóle, to powiedz, co u ciebie słychać?E: Dziękuję, wszystko dobrze. Wiesz, zostałam babcią, ale pracuję jeszcze. Teraz wykorzystuję ostatnie dni urlopu. A u ciebie? Wspominałaś, że się Tak! (Radośnie): Zrzuciłam już 7 kilogramów! Ale niestety, 20 lat już nie mama! - "NIE WRÓCĄ TE LATA" I. JarockiejE M: Prosimy rachunek! - "PIĘKNIEJSZA" Wchodzi kelnerka, podaje rachunek, zbiera wszystko ze stolika)(Wszyscy się kłaniają) Możliwe, że nie możesz zobaczyć tej strony, ponieważ Użyta zakładka jest nieaktualna Twoja wyszukiwarka nie odświeżyła jeszcze mapy naszej witryny Adres został wpisany z błędem Nie masz uprawnień do obejrzenia tej strony Joomla! nie może zlokalizować wskazanego zasobu. Wystąpił błąd podczas wykonywania powierzonego zadania. Spróbuj jednej z następujących stron: Strona startowa Jeśli problem się powtarza, skontaktuj się z administratorem witryny.. Kategorii nie znaleziono Niniejszy post ma formę dialogu, z której -od czasu do czasu- będziemy korzystali. Mamy nadzieję, że ten rodzaj wymiany poglądów przypadnie Wam do gustu. Tomasz: Temat, nad którym rozmyślam i który próbuję "ugryźć", to zasadność spotkań klasowych po kilkunastu latach. Czy i jaka jest jeszcze więź z ludźmi „z przeszłości”? Czy warto zostawić teraźniejszość (żonę, dzieci) na jeden dzień, aby spotkać przeszłość (dawno niewidzianych kolegów)? Nadmienię, że według "etykiety sieciowej" nie ma mnie, bo nie mam konta na portalach społecznościowych ;-). Konrad: Właśnie, czy zainteresowanie szkolnymi latami i odgrzewanie starych znajomości (a stąd tylko krok do klasowych spotkań) to nie „znak czasów” ściśle związany z rozwojem sieci, a zwłaszcza portali typu Nasza Klasa (która powstała w 2006 r.) czy Facebook? Ja akurat mam konto na FB i dochodzę do wniosku, że słowo "znajomy" przestało już chyba cokolwiek oznaczać. Poważniejsza sprawa, to na ile wpuszczać do aktualnego życia kliknięciem "dodaj do znajomych" te wszystkie osoby, z którymi łączy mnie obecnie tak niewiele, żeby nie powiedzieć nic? Może dlatego moje konto na FB (poza stroną bloga) jest praktycznie nieużywane. Wracając do tematu… Tomasz: Pomimo wielu nalegań nie wybrałem się na ostatni zjazd absolwentów szkoły średniej (oprócz spotkania klasowego dodatkowo było to połączone z 50-leciem powstania szkoły). Wytłumaczenie miałem proste, gdyż akurat mieliśmy "inwazję" wirusa bostońskiego wśród dzieci. Ale zmierzam do pytania: co takie spotkania (raz na kilka lat czy regularne z kolegami przy piwie) wnoszą do naszej codzienności? Co łączy mnie z osobami, które na pytanie co u ciebie nadal utożsamiają się z odpowiedzią: po staremu, bez zmian, jakoś leci? Konrad: Moim zdaniem nic. Moje doświadczenie życiowe pokazuje, że prawdziwe przyjaźnie, jeśli miały przetrwać próbę czasu, przetrwały do dzisiaj. W miejscu typu szkolna klasa znaleźliśmy się przypadkowo, nie mieliśmy na to wpływu. Znajomości szkolne miały z założenia przymusowy charakter. Kwestia lubienia/nielubienia się, dawnych urazów lub całkowitej obojętności nie ma znaczenia - jedynym "formalnym" powodem spotkań ma być to, że przez 8 lat/4 lata siedziało się w tej samej klasie. A często chodzi o niezdrową ciekawość - komu się powiodło, jak się komu żyje, kto jak dziś wygląda. Poza tym wydaje mi się, że tego typu spotkania po latach wypadaj raczej sztucznie, ślizgając się po powierzchni tego, co tak naprawdę dzieje się w naszym życiu. Jak myślisz, skąd swego czasu taka popularność Naszej Klasy (która ostatnio trochę osłabła)? Tomasz: Ciekawość - to chyba ją postawiłbym na pierwszym miejscu. I w stosunku do spotkań, jak i do NK. I jej dwa oblicza - tę niezdrową, o której piszesz, jak i naturalną, jeśli łączyła nas np. przyjaźń. Nie ustosunkuję się do znajomości z żadnego portalu społecznościowego, bo -jak wspomniałem- nie mam konta (nie wynika to z mojej przekory, a świadomego wyboru). Bo pomyślmy: jakbym już obejrzał zdjęcia, poznał, co kto robił, to pozostaje pytanie, co dalej z taką znajomością? Konrad: No, z reguły nic. Ciekawość została zaspokojona. Chociaż obawiam się zawirowań. Czy wtargnięcie starych wspomnień i osób w teraźniejszość nie spowoduje odchylenia w mojej życiowej drodze? Stare sympatie, zadawnione krzywdy, personalne układy - po co w to wchodzić, przeżywać od nowa i pisać do tego nowy rozdział? Czy to ciągle dobra zabawa, czy już senny koszmar, gdy znowu siedzisz w szkolnej ławce? A może raczej to wywiadówka, na której w roli rodziców przychodzą sami uczniowie, tyle że już dorośli? Jest jeszcze jeden problem. Spotkania po 10-20-30-x latach podświadomie skłaniają do odpowiedzi na pytanie czy coś osiągnąłem, czy odniosłem sukces, co zostało z moim planów? I to przez pryzmat czysto powierzchownej opinii osób niemalże mi obcych. Na takie wystawianie mojego życia na "aukcję" nie mam ochoty. Nie wątpię, że moi klasowi koledzy/koleżanki to zazwyczaj sympatyczni, normalni ludzie. Ale żeby od razu spotkanie klasowe? Oczywiście dużą rolę odgrywa tu nostalgia za dzieciństwem, latami młodości. Czy nie warto jednak pozostawić lekko pożółkłych wspomnień nienaruszonymi? Tomasz: Na początku odżyją te miłe wspomnienia, ale -jak piszesz- może przyjść czas na "koszmary z przeszłości", co oczywiście dla niektórych może być okazją do głębszej refleksji czy też przebaczenia. Nadawanie priorytetów w naszym życiu powoduje (według mnie oczywiście) takie, a nie inne, spojrzenie na ten temat. Nie mam nic przeciwko spotkaniom czy kontaktom przez jakiś portal, a chodzi mi jedynie o znalezienie odpowiedniej równowagi. Podsumowując: od pięciu lat kultywujemy spotkania z przyjaciółmi z czasów studenckich - Rajdy Rodzin. Są to świadome wybory. Czas, który im poświęcamy, jest zaplanowany, a spotkania nie ograniczają się tylko do wymiany płytkich pytań co u was (które oczywiście zawsze pojawiają się na początku). Konrad: Ciekawe, że u nas też przetrwały znajomości ze studiów, a konkretnie te, u podstawy których leżały wspólne wartości. U mnie było to akurat środowisko duszpasterstwa akademickiego. Dlatego do dzisiaj spotykamy się ze znajomymi, zwykle całymi rodzinami, z tamtego okresu. Mogę nawet powiedzieć, że znajomości te wpłynęły zasadniczo na decyzję, by nie wracać po studiach do rodzinnej miejscowości. Ciekawe, że nawet po kilku latach przerwy mamy ciągle ten sam, wspólny język i głębszy poziom rozumienia spraw, na który schodzimy bez problemów (po zaspokojeniu pierwszej, jak najbardziej zdrowej, ciekawości o nasze losy). Myślę, że to dobre podsumowanie tematu. * * * A jakie jest Wasze podejście do spotkań klasowych? Bierzecie w nich udział? Czy dodajecie szkolnych kolegów do znajomych na FB?

spotkanie absolwentów po latach scenariusz